Autor: Mariusz Mycielski
Relacja z Bogiem
Czego pragnie Bóg?
Chciałbym dzisiaj powiedzieć o tym, co jest najważniejsze w sprawach naszej wiary. O tym, co różni
wiarę powierzchowną od głębokiej.
Tak jak pan Najsztub w swoim programie na początku mówi, kogo dzisiaj nie zaprosił do programu, tak ja chcę powiedzieć,
co nie jest najważniejsze w naszej osobistej wierze, czego nie pragnie Bóg.
Bóg nie pragnie przede wszystkim:
- wielkich ilości naszych modlitw
- wielu ofiar, wyrzeczeń i dobrych uczynków
- bym był człowiekiem doskonałym, ideałem.
Czego pragnie Bóg? Bóg chce być w głębokiej relacji ze mną, z Tobą.
Relacja
Tematem dzisiejszego rozważania jest RELACJA z Bogiem.
Co to jest relacja? To jest jakiś związek, zależność między osobami. Relację możemy określić, nadać jej
jakieś cechy: chłodna-ciepła, płytka-głęboka, żywa. Jeśli osoby są w relacji, tzn. że coś się między nimi dzieje.
Nasz Bóg jest Bogiem relacji. Od zawsze jest w relacji ze sobą w Trójcy Świętej. Jakie są cechy tych
relacji? Bóg chce być też w relacji z człowiekiem, najdroższym swoim stworzeniem. Nie stworzył człowieka po to, żeby o nim
zapomnieć, pozostawić go swojemu losowi. Chce się z nim przyjaźnić.
Bo głęboka relacja to inaczej przyjaźń. Wszyscy ludzie Biblii są przyjaciółmi Boga: Abraham - Bóg był u
niego w gościnie, targował się z Nim o liczbę sprawiedliwych potrzebnych do ocalenia Sodomy, Mojżesz - spotykali się, by
Bóg objawiał mu swój plan wobec Narodu Wybranego, prorocy Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel - byli zdani tylko na Boga, ufali Mu,
choć ciągle groziła im śmierć, za to, że głosili Słowo objawione im przez Boga.
Moja relacja z Bogiem
Każdy z nas jest zaproszony przez Boga do głębokiej relacji, relacji pełnej zaufania, czułości, miłości,
delikatnej, podejmowanej w wolności. Ta relacja na pewno istnieje między każdym z nas a Bogiem. Dzisiaj chcę zwrócić uwagę
na to, co mam robić, żeby tę relację pielęgnować, żeby ona nie stała się chłodna, płytka, powierzchowna.
Na początku zadajmy sobie pytania:
Czy ja jestem blisko z Bogiem? Jak blisko? - Tak, jak był Jezus ze swoim Ojcem. Jak Abraham, Mojżesz, Maria, Józef, Piotr,
Jan, Paweł?
Czy mogę śmiało nazwać Go swoim przyjacielem? Czy mógłbym powiedzieć przed kimś, że Jezus jest moim przyjacielem, że się
przyjaźnimy, że ta przyjaźń jest dla mnie ważna?
Czy dobrze się czuję w Jego obecności? Czy czuję się bezpiecznie, swobodnie? A może jestem pełen obaw, strachu przed oceną,
lęku przed odrzuceniem, nie wysłuchaniem?
Budowanie relacji
Teraz podam kilka warunków, które spełniając będziemy dbali o naszą relację z Bogiem. Nie chodzi jednak
o to, żeby szczegółowo rozliczać się z tych czynności. Raczej chodzi o to, żeby szczerze sobie odpowiedzieć na te wcześniej
postawione pytania o mojej przyjaźni z Bogiem, o to, czy czuję, że nasza relacja jest na tyle głęboka, że czuję iż jestem
z niej zadowolony i cieszy też ona Boga. Dopiero jeśli stwierdzę, że ciągle czegoś brakuje, że czuję jakiś niedosyt,
chciałbym być bliżej Boga, zakosztować tej bliskości, to mogę spróbować bardziej zadbać o tę przyjaźń. Bo relacja sama
z siebie się nie pogłębia. Trzeba o nią dbać. Zaangażowanie musi być obydwu stronach. Bezdyskusyjnie jest po stronie Boga.
5 praw przyjaźni
Św. Tereska, która miała bardzo głęboką relację ze Zbawicielem, podaje 5 praw przyjaźni. W odniesieniu
do przyjaźni z Bogiem brzmią one tak:
1. Zasada podobieństwa - mam być święty, jak Bóg jest święty, grzech nie pozwala mi przyjaźnić się z Bogiem.
2. Trzeba się spotykać - konieczny jest osobisty kontakt z przyjacielem. W przeciwieństwie do kontaktów ludzkich
żadna przestrzeń nie oddzieli nas od Boga, człowiek w stanie łaski uświęcającej jest mieszkaniem Trójcy Świętej.
Czasami jest w nas Bóg, ale nie ma tam nas - jesteśmy wśród zgiełku tego świata, a Bóg jest głęboko w naszym sercu.
Co mówi Jezus do nas o modlitwie? "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca
twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."(Mt 6,6)
3. Potrzeba wzajemnego poznania - żeby kogoś kochać, trzeba go najpierw poznać, bo nie kocha się jakiegoś idealnego,
fałszywego wyobrażenia o kimś, ale realną osobę. Gdy ludzie się zakochują, są zauroczeni i tak naprawdę jeszcze siebie
wzajemnie nie kochają. Kochają swoje wyobrażenie o ukochanym. Jak poznawać Boga? W Słowie Bożym. Przez jego rozważanie,
modlenie się nim. Boga poznaję również dostrzegając Go w drugim człowieku i widząc Jego działanie w codziennych wydarzeniach.
Widzimy, że relację z Bogiem mogę budować przez cały dzień. Poznawanie Boga jest trudem, trzeba wysiłku. Nie trzeba się
zniechęcać.
Gdy lepiej poznam Boga, tym bardziej zrozumiem, kim jestem ja sam. Na modlitwie mam poznawać Boga, ale i siebie. Dlatego
modlitwa musi być konkretna, dotyczyć mojego życia. Nie mogę żyć swoim życiem, a na modlitwie marzyć o innym. Mam
opowiadać Przyjacielowi o tym, co czuję, czym żyję.
Jeśli dziękuję, to nie mogę poprzestać na wyznaniu "dziękuję Ci, Boże, za wszystko dobro otrzymane od Ciebie". Konkretnie
nazwij to, za co jesteś Bogu wdzięczny. Przez to Go bardziej poznajesz!
Gdy przepraszam, to mam wyznać Mu konkretny, nazwany grzech, a nie rzucić zdawkowe "przepraszam Cię, Panie, za wszystkie
moje przewinienia".
Inaczej nasze budowanie relacji stanie w miejscu. A Bóg pragnie, byśmy byli coraz bliżej Niego.
Z tego powodu chcę Wam zwrócić uwagę na sposoby naszej modlitwy. Musi w niej być równowaga między modlitwą własnymi słowami,
a odmawianiem gotowych modlitw.
Czasem ułożona modlitwa, czy psalm, hymn z Pisma Świętego świetnie oddaje stan mojego wnętrza. Albo nie potrafię zebrać
myśli, skleić nawet zdania. Wtedy bardzo dobry jest różaniec, litania. Mogą one pomóc nakierować myśli na Boga, poczuć
Jego obecność, doświadczyć Bożego pokoju, przyjścia Ducha Świętego. Podobną rolę spełnia modlitwa w językach.
Zobaczcie jak komunikują się narzeczeni: posyłają sobie albo deklamują wiersze, czasami są one napisane własnoręcznie,
ale też wyznają sobie miłość własnymi słowami, opowiadają o sobie, o tym, co jest w ich sercu, często też milczą patrząc
sobie w oczy, ciesząc się, że mogą być razem, że kochają i są kochani.
Tak samo nasza relacja z Bogiem powinna kształtować się przez wypowiadanie modlitwy gotowej, modlitwę spontaniczną
oraz adorację, która uczy nas milczeć. Każdy z tych elementów jest ważny. Żadnego nie można zaniedbać, ani żadnego
nadużywać. Każdy z nas ma ulubiony sposób modlitwy. Oprócz tego kryterium, że mi on odpowiada, powinienem też obserwować,
czy taka modlitwa pogłębia moją przyjaźń z Bogiem, czy nasza relacja jest coraz bliższa. Nie jest ważny sam fakt, że się
pomodliłem, ale to, co dała mi ta modlitwa, czy mnie zmieniła, czy zbliżyłem się do Boga.
4. Potrzeba miłości - przyjaźń to miłość szlachetna, bezinteresowna. Poznając Boga (prawo 3), nie sposób Go nie
pokochać. Widzę, że On jest dla mnie taki dobry. Nie wystarczy wiedzieć wszystkiego o Bogu. Zostając na takim etapie
moglibyśmy zanurzeni w książki o Bogu, być samotni. Jest różnica między wiedzieć o kimś dużo, a go znać.
5. Zgodność woli - pragnę to, czego On pragnie. Inicjatywa należy do Boga, On nawiązał tę relację i pozwól Mu tę
relację kształtować; spotykam się z Bogiem nie po to, by On zrobił to, co ja chcę, ale żebym ja pełnił Jego wolę: poznał
ją, zrozumiał, przyjął i wykonał - dlatego na modlitwie musi być czas słuchania! ("Słuchaj Izraelu" Pwt 6,4)
Niebezpieczeństwo spłycenia relacji
Powtórzmy sobie te 5 praw przyjaźni i spróbujmy wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś się do nich nie
stosuje.
1. Zasada podobieństwa - mogę żyć w grzechu, na zewnątrz udając porządnego.
2. Trzeba się spotykać - można odmawiać jakieś formułki, modlitwy, nie zwracając się do Boga, nie myśląc o Nim,
nie pragnąc Go. Czyli pozostawanie na poziomie zewnętrznych obrzędów: pacierz z przyzwyczajenia, obowiązku, niedzielna
msza, jakieś święta. Albo takie zatroskanie sprawami tego świata, że jestem nieobecny na modlitwie i nie daję siebie Bogu.
3. Potrzeba wzajemnego poznania - nie chcę poznawać bardziej Boga, poprzestaję na powierzchownej wiedzy o Nim. Lenistwo,
uleganie zniechęceniu, nie chcę się wysilić, by zagłębić się w Pismo Święte, pojechać na rekolekcje. Nie chcę poznawać
siebie, prawdy o sobie, uciekam przed głębokim rachunkiem sumienia. Wystarcza mi świadomość, że nie jestem taki zły,
są gorsi.
4. Potrzeba miłości - moje kontakty z Bogiem wynikają ze strachu albo z chęci załatwienia jakichś swoich spraw, wymuszenia
na Bogu spełnienia moich próśb.
5. Zgodność woli - poddaję się moim pragnieniom. Mówię "bądź wola Twoja", a pragnę, by stało się po mojej myśli.
Nie pragnę tego, co Bóg.
Teraz pozostaje tylko usiąść w cichej izdebce i zapytać siebie, Boga, o moją z Nim relację.
I zastanowić się, w jaki sposób chcę ją pogłębić.
|