Nagłówek
[ Strona główna ] [ O mnie ] [ Rodzina ] [ Muzyka ] [ Bóg ]

Autor: Mariusz Mycielski

"21 Days" - Shadowbox Puppets

Chcę podzielić się dzisiaj z Wami wrażeniami po przesłuchaniu płyty naszej wakacyjnej gwiazdy. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Was do zwrócenia uwagi na utwory Shadowbox Puppets prezentowane na antenie Radia Omega. Powiem krótko - warto. A czym dłużej słucham płyty 21 Days, to coraz większą sympatią darzę muzyków zza oceanu.

Shadowbox Puppets to czteroosobowy band młodych chłopaków. Rozpoczynali oni swoją wspólną przygodę z muzyką jako zespół uwielbieniowy w lokalnym kościele w Kalifornii. Nazwa zespołu jest równocześnie ich mottem. Dzisiejszy świat ocenia człowieka po tym, co zewnętrzne. Dlatego jako chrześcijanie mamy przez nasze działanie, słowa, styl życia ukazywać światu Chrystusa (shadowbox - pudełko, opakowanie wskazujące, co jest w jego środku, reklamujące swoją zawartość). Równocześnie nie jesteśmy w stanie uczynić tego sami z siebie. Stąd drugi człon nazwy - puppets. Marionetkę ożywić może dopiero czyjaś ręka. W tym wypadku - ręka Boga.
Już w pierwszym utworze (Make your stand) słyszymy deklarację, że ta płyta jest misją, jest powołaniem, by ukazywać światu prawdę. Prawdę, którą poznali osobiście i przyjęli jako swoją.

Jeśli chodzi o muzykę to jest to dobry kawałek nowoczesnego rocka. Na uznanie zasługuje praca gitarzysty, dzięki któremu aranżacje kolejnych kawałków wydają się być pełne, satysfakcjonujące. Trochę brakowało mi tego, gdy słuchałem płyty poprzedniej naszej gwiazdy - Jordana Rileya. Gitary Mike'a Seewalda przypominają grę Edge'a, szczególnie brzmienie charakterystyczne dla U2 począwszy od płyty 'Achtung Baby' - ostrzejsze, przesterowane gitary, ściana dźwięku, a nie rozbudowane solówki. Początek utworu For the Love of the World nieodparcie kojarzy mi się z jednym z wcześniejszych przebojów zespołu -'Love comes tumbling'. Nie można tu jednak mówić o jakimkolwiek kopiowaniu. Muzycy Shadowbox Puppets mają swoje własne brzmienie. Nie brakuje spokojniejszych kawałków, gdzie słyszymy nastrojowe, nieprzesterowane gitary. Ostatni numer Goodbye to wręcz utwór nagrany unplugged. Specyficzny klimat nadaje piosenkom głęboki wokal Briana Seewalda (tutaj z nutką nostalgii wspominam Alison Moyet). W kilku utworach jest on trochę zniekształcony i jak bumerang powraca skojarzenie z tym, co robią producenci z głosem Bono.

Jak już wspomniałem, chłopcy z Shadowbox Puppets chcą być świadkami Jezusa we współczesnym świecie. Tytułowy utwór płyty 21 Days jest ich prośbą, by "nie moja, lecz Twoja wola" się stała. Są świadomi własnej słabości i proszą Pana o siłę (Rain, Two faces, Just a Step Away), o to, by wkroczył w ich życie (I Am Love). Autor tekstów często bezpośrednio czerpie z Pisma Świętego. Utwór For the Love of the World to opis Pasji Chrystusa - Ogrójec, Droga Krzyżowa, Golgota i Zmartwychwstanie. W piosence Why? słyszymy rozterki, które targały już św. Pawłem: "Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię".(Rz 7,15). Kilka z refrenów można śmiało potraktować jako modlitwę:

 

"Dałeś Swe życie z miłości do świata,
Oddałeś to wszystko.
Zapłaciłeś cenę z miłości do świata..."

For the Love of the World

 

"Chcę czuć Twój deszcz, Twój blask,,
Twe dłonie, gdy wchodzisz w me życie,
Chcę czuć Twą miłość, Twój deszcz..."

Rain

 

Shadowbox Puppets są przedstawicielami rocka alternatywnego. Walczą o swoje miejsce na rynku muzycznym. Płyta 21 Days jest ich drugim albumem, po wydanej w 2000 roku EPce Glimpse, którą udało im się nagrać z pomocą przyjaciela, producenta Darrena Bowlsa. Po przesłuchaniu obydwu płyt należy stwierdzić, że zespół się rozwija. 21 Days prezentuje bogatsze, bardziej zróżnicowane aranże. Po ponad czterech latach widać, że muzycy są coraz lepiej zgrani jako band. Nie dziwi to, gdy spojrzy się na ich plany koncertowe (18 koncertów w lipcu).
Jak przystało na utwór kończący płytę zespół żegna się z nami spokojną balladą. Mając nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy nie będziemy się już musieli ze sobą rozstawać.

Goodbye...

Copyright by Mariusz Mycielski, 2004